z22W sobotę 10 X odbyła się wycieczka w góry młodzieży z naszej parafii. Wzięło w niej udział 26 osób, w większości byli to lektorzy i dziewczęta należące do parafialnej scholi. Naszym celem było Zakopane a konkretnie Giewont. Giewont, ze swoją charakterystyczną sylwetką przypominającą ''śpiącego rycerza'', a także 15-metrowym krzyżem wieńczącym wapienny wierzchołek, stanowi symbol nierozerwalnie związany z Tatrami, a w szczególności z Zakopanem. Bez wątpienia jest to szczyt, który przyciąga uwagę turystów w sposób szczególny. Wszystko to sprawia, że w sezonie letnim jego wierzchołek jest tłumnie oblegany. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy przy dolnej stacji kolejki linowej na Kasprowy Wierch niebieskim szlakiem.

Po drodze nawiedziliśmy pustelnię św. Brata Alberta. 6 czerwca 1997 r. pustelnię nawiedził wielki czciciel Krakowskiego Biedaczyny Ojciec Święty Jan Paweł II. Po około 35 minutach doszliśmy do rozległej Polany Kondratowej, na której położone jest niewielkie schronisko (1335m). Można tutaj było odpocząć po trudach wspinaczki(tym bardziej że padał deszcz) i napić się ciepłej herbaty. Szlakiem niebieskim ruszyliśmy dalej w stronę Giewontu. Podejście stawało się coraz bardziej strome. Po godzinie doszliśmy do Przełęczy Kondrackiej(1725m). Lewą odnogą szlaku weszliśmy na szczyt. Ze szczytu otwarła się przed nami wspaniała panorama na leżące poniżej Zakopane i całe Podhale, a także na Tatry Wysokie i Tatry Zachodnie. Od strony północnej szczyt podcięty jest imponującą, urwistą ścianą osiągającą do 600 metrów wysokości. Na szczycie(1894m) znajduje się 15 metrowy żelazny krzyż, symbol Giewontu. Jan Paweł II w czasie pielgrzymki w 1997 r. w Zakopanem powiedział: „Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! - W górę serca!”.  Na szczycie ciężko znaleźć miejsce na odpoczynek a więc ruszyliśmy w stronę powrotną. Zmęczenie minęło bo szczyt został zdobyty. W czasie wspinaczki towarzyszył nam przewodnik górski z Zakopanego Andrzej Strążyscy, który prowadził nas szlakiem na Giewont. Jeszcze tylko Krupówki, Mc Donalds, zakup pamiątek i mogliśmy wracać do Niedzielisk.